Arkadiusz Czapla
Kontakt:
e-mail : Napisz do mnie
GG : 4974783


SEO Stats powered by MyPagerank.Net
Blog > Komentarze do wpisu

Ile jeść posiłków dziennie ?



Ile posiłków dziennie?



Powszechnie uważa się, że należy jeść przynajmniej trzy posiłki dziennie, a nawet więcej, czyli:

1. pierwsze śniadanie

2. drugie śniadanie

3. obiad

4. podwieczorek

5. kolację

Jest to pogląd powszechny, ale czy słuszny? Niektórzy jedzą tylko jeden posiłek dziennie, ale zaczynają rano, a kończą idąc spać (czyli jedzą bez przerwy). Oba te sposoby są złe i prowadzą do przejadania się. W obu przypadkach mamy do czynienia z nieprawidłowymi nawykami, o których już wspominałem w pierwszej części książki. Normalnie, człowiek powinien jeść tak często i w takich ilościach, jakie są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania jego organizmu.



Jeżeli ktoś ma małe zapotrzebowanie energetyczne i zje jeden lub dwa posiłki dziennie (pod warunkiem, że się nie przejada), zapewniające właściwy skład pożywienia, to jest dobrze. Jeżeli ktoś ma bardzo duże wydatki energetyczne, to na pewno musi zjeść więcej i częściej, gdyż jednorazowy posiłek byłby w tym wypadku zbyt obfity. W takiej sytuacji lepiej jest zjeść kilka mniejszych posiłków.

W żywieniu noworodków niemowląt panuje pogląd o „karmieniu na żądanie”, czyli wtedy, gdy dziecko domaga się tego. Jest to bardzo dobre podejście do tematu, gdyż wynika z fizjologii. Podobnie młode ssaki karmione są przez swoje matki. Niestety małe dzieci są na ogół przekarmiane przez swoich opiekunów, co prowadzi do otyłości i nabierania przez te oseski (!) złych nawyków. Może to Cię zdziwić, ale takie malutkie dziecko już wyrabia sobie nawyki, które mogą utrzymywać się przez całe życie i być trudnymi do pozbycia się. Z czasem ludzie obrastają w inne nawyki związane z odżywianiem się, o czym pisałem w pierwszej części.

Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że rzadko jem śniadanie, czasem zjem jabłko lub pomidora i żyję całkiem dobrze. Nigdy nie przewróciłem się z głodu ani nie zasłabłem. Jestem w stanie bez problemu funkcjonować przez cały dzień i zjeść spokojnie obiad bez obawy śmierci głodowej. Oczywiście płyny spożywam. Nie twierdzę, że tak muszą wszyscy, ale jest to możliwe bez żadnego umartwiania się czy głodzenia. Powiem więcej. Gdy zjem większy posiłek poprzedniego dnia (za duży np. z powodu imprezy), to następnego dnia mogę nawet nic nie zjeść i też jest dobrze.

Wielu ludzi zatraciło fizjologiczne poczucie głodu i zastąpiło je niewłaściwymi nawykami. Dlatego mają problemy.

Śniadanie

Ten punkt koresponduje z poprzednim. Jeśli nie jesteś głodny, nie jedz śniadania „na siłę”. Jeżeli zjesz posiłek „na wyrost”, to tylko sobie szkodzisz. Zjesz, gdy zaczniesz odczuwać głód. Jedzenie „na zapas” jest poważnym błędem.

Zasada ta dotyczy wszystkich posiłków.

Popijanie pokarmu płynem

W tym względzie najczęściej spotykamy się z poglądem, że nie należy popijać kęsów pokarmu płynem. Jest to tłumaczone tym, że płyn rozcieńcza soki żołądkowe i utrudnia trawienie. Człowiek wydziela średnio 2,5 litra soku żołądkowego w ciągu doby, więc gdybyśmy podzielili to na 3 posiłki, to wyjdzie ponad 0,83 litra na jeden posiłek, wypicie więc szklanki płynu (0,2 litra) nie spowoduje żadnej katastrofy. Trzeba jednak przyznać, że od popijania kęsów lepszym rozwiązaniem jest spożycie płynu pół godziny do godziny przed posiłkiem.. Płyn dostaje się szybciej do dwunastnicy i jest wchłaniany, a przy właściwym posiłku nie powoduje już rozcieńczania soku żołądkowego.

Najlepszym rozwiązaniem jest oczywiście osobne przyjmowanie płynów i osobne spożywanie pokarmów o konsystencji stałej w ten sposób, że najpierw płyny, a później pokarm o konsystencji stałej. Wówczas nie zachodzi żaden konflikt między uzupełnianiem wody w organizmie, a zapewnieniem dopływu energii i niezbędnych składników pokarmowych.

Trzeba zdać sobie również sprawę, że pokarmy o konsystencji stałej nie są suche, lecz zawierają w sobie również duże ilości wody, np. owoce (jabłka, gruszki, pomarańcze itd.).

Przyprawy i ulubione smaki

Uprzytomnijmy sobie, jak nawyk słodzenia (lub nadmiernego słodzenia) np. herbaty, jest dla nas szkodliwy.

Załóżmy, że chce nam się pić, więc wypijamy herbatę (słodzoną). Zamiast uzupełnienia niedoborów wody, przyswoiliśmy wodę i mnóstwo energii w postaci cukru – energii, której akurat nie potrzebowaliśmy, a która zostanie w organizmie przetworzona w tłuszcz. W przypadku gdy np. jest ciepło i mamy zwiększone zapotrzebowanie na wodę, wypicie kilku szklanek słodzonego płynu, dostarcza nam „nadprogramowo” mnóstwo energii (nadmiar), a wszystko to z powodu niefortunnego nawyku słodzenia.

Dotyczy to oczywiście nie tylko herbaty czy kawy, ale najróżniejszych soków, nektarów, kompotów itp.

Nadmierne solenie potraw jest bardzo szkodliwym nawykiem, gdyż prowadzi po latach na ogół do powstania nadciśnienia tętniczego ze wszystkimi jego skutkami. Dosyć powszechnym poglądem jest taki, że jajko na miękko lub jajecznicę należy osolić. Ja nie solę i poprzez to takie jajko wcale nie smakuje mi mniej, lecz bardziej. Większość składników pokarmowych zawiera w sobie w sposób naturalny odpowiednią ilość soli, więc solenie potraw wykonujmy rozsądnie i „oszczędnie”.

Zwierzęta (poza słoniami, które udają się w pewne miejsca, by spożyć sól i mikroelementy; być może inne zwierzęta podobnie uzupełniają braki pokarmowe) nie solą pokarmu, który spożywają i nie dzieje się im z tego powodu żadna krzywda. Zwierzętom hodowlanym, np. krowom. koniom i innym nikt nie dosala pokarmu i wszystko jest dobrze. Zwierzęta żyjące na wolności np. na łące lub w lesie, nawet nie miałyby skąd uzyskać sól i radzą sobie doskonale, jednak człowiek „poprawia” naturalny stan rzeczy z krzywdą dla siebie.

Podobnie jest z przyprawami ostrymi. Powodują one niepotrzebne i szkodliwe podrażnienia błon śluzowych przewodu pokarmowego. Po spożyciu takiego pikantnego posiłku, trzeba z reguły wypić sporo płynu, by zneutralizować pieczenie. Niektóre mocno pikantne potrawy właściwie nie dają odczucia smaku, tylko uczucie pieczenia. Można by powiedzieć: po co ktoś zjada tak pikantne danie, że nie czuje np. smaku makaronu, lecz samą paprykę i pieprz. Równie dobrze mógłby zjeść cokolwiek z tą samą ilością przypraw i efekt smakowy byłby taki sam.
środa, 22 kwietnia 2009, zdrowieuroda



TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: